Moje świadectwo pracy na siódmym kroku DDA…
Jak wyglądała moja praca nad brakiem pokory i egoizmem?
Na początku trudno mi było przyznać, że mam problem z pokorą. Uważałem, że skoro sobie radzę, to nie potrzebuję pomocy – ani Boga, ani innych ludzi. Mój egoizm przejawiał się w tym, że:
- Stawiałem swoje potrzeby i zdanie ponad potrzeby innych.
- Trudno mi było słuchać, bo myślałem, że lepiej wiem.
- Prośba o pomoc wydawała mi się oznaką słabości.
- Troska o własne dobro była dla mnie wręcz „brzydka”, jednocześnie jednak działałem egoistycznie, nie licząc innych.
Pracę na tym kroku zacząłem od szczerej modlitwy:
„Boże, pokornie proszę Cię, usuń ze mnie brak pokory i egoizm. Naucz mnie widzieć, kiedy działam tylko dla siebie i kiedy nie chcę przyjąć pomocy.”
Codziennie robiłem prosty rachunek sumienia:
- Zapisywałem w notesie sytuacje, w których zareagowałem egoistycznie lub bez pokory.
- Pytałem siebie: „Czy w tej sytuacji chciałem być ważny, czy naprawdę kochałem siebie i bliźniego?”
- Rozmawiałem o tym z towarzyszem podróży (sponsorem), żebym nie został sam z moimi wymówkami.
Co mi dał ten krok?
Siódmy krok dał mi coś, czego bardzo potrzebowałem – umiejętność bycia pomocnym bez utraty siebie i umiejętność bycia słuchającym bez poczucia, że tracę kontrolę.
Konkretne owoce pracy na kroku VII DDA:
- Nauczyłem się prosić o pomoc bez wstydu – to dla mnie było jak otwarcie nowego świata.
- Zrozumiałem, że zdrowa miłość do siebie (troska o siebie) to nie to samo co egoizm raniący innych.
- Pokora przestała mi się kojarzyć z byciem „gorszym” – zaczęła ona oznaczać realistyczne spojrzenie na siebie: mam swoje ograniczenia i potrzebuję innych ludzi.
- Relacje z bliskimi stały się lżejsze – przestałem walczyć o bycie najważniejszym.
- Zyskałem wewnętrzny spokój – mniej energii tracę na udowadnianie, że mam rację.
Ten krok nie zabrał mi ambicji, ale pokazał, że mogę działać z miłości, a nie z potrzeby bycia lepszym od innych.
Modlitwa, która mi pomogła?
„Boże, daj mi pokorę, bym widział siebie naprawdę. Usuń mój egoizm, który każe mi stawiać siebie ponad innych. Naucz mnie zdrowej troski o siebie, która nie krzywdzi nikogo.”
Moja modlitwa to była moja codzienna, szczera rozmowa – bez oceniania, z nadzieją na zmianę mojego życia.
Pomocna sugestia
Kiedyś od starszego zakonnika podczas rozmowy o sensie życia otrzymałem taką sugestię, żebym modlił się tak jakby wszystko zależało ode mnie, żebym tak pracował nad swoim charakterem jakby wszystko zależało ode mnie.
Jurek
