Świadectwo Tradycji VIII DDA
Kiedy pierwszy raz usłyszałam VIII Tradycję DDA, nie od razu zrozumiałam jej sens. Dopiero z czasem zobaczyłam, że chodzi w niej nie tylko o to, żeby służba we wspólnocie nie była pracą zawodową, ale też o ochronę czystości intencji, prostoty i bezinteresowności. VIII Tradycja DDA ciągle przypomina mi, że we wspólnocie DDA nie mam „zarabiać” na drugim człowieku, tylko po prostu nieść pomoc i dzielić się tym, co sama otrzymuję.
W domu, z którego pochodzę, pomoc często była powiązana z oczekiwaniem czegoś w zamian: wdzięczności, lojalności, milczenia. Dla mnie „robienie czegoś dla innych” długo znaczyło: zasłuż na akceptację, pokaż, że jesteś „coś warta”. We wspólnocie DDA, dzięki VIII Tradycji, uczę się zupełnie innego podejścia – że służba jest dobrowolna, nieodpłatna i nie jest drogą do kariery czy zarabiania. To pomaga mi odkrywać, czym jest naprawdę bezinteresowność.
Kiedy podejmowałam pierwsze służby, miałam w sobie lęk, że będę oceniana jak w pracy: czy wystarczająco dobrze to robię, czy „zasługuję” na bycie w tej roli. VIII Tradycja przypomina mi, że we wspólnocie nie chodzi o perfekcję ani o „zawodowe” działanie, tylko o gotowość, uczciwość i prostotę. To uwalnia mnie od presji, że każda moja aktywność musi być „perfekcyjna” albo „idealna”.
Jednocześnie rozumiem, że są obszary, w których wspólnota potrzebuje profesjonalnego wsparcia – i wtedy służby centralne mogą zatrudniać pracowników specjalnych. Dla mnie to znak równowagi: z jednej strony bezinteresowna służba zwykłych członków, z drugiej – zdrowe korzystanie z kompetencji osób, które mają konkretne umiejętności. To pomaga mi oswoić myśl, że mogę być jednocześnie członkiem wspólnoty i osobą, która pracuje zawodowo w innym miejscu, nie mieszając tych ról.
Osobiście VIII Tradycja DDA przypomina mi kilku ważnych rzeczy:
- że moja wartość nie zależy od tego, ile zrobię „dla innych”, ani czy ktoś mi za to zapłaci,
- że mogę pomagać z serca, bez ukrytego interesu, poczucia przymusu czy potrzeby zasługiwania,
- że wspólnota jest miejscem, gdzie mogę doświadczać relacji nieopartych na transakcji, tylko na zaufaniu i dobrej woli.
Dziś, kiedy angażuję się w służbę, staram się sprawdzać swoje intencje: czy robię to, żeby być zauważona i doceniona, czy żeby nieść posłanie i wspierać wspólne dobro. VIII Tradycja jest dla mnie lustrem, w którym mogę zobaczyć, czy wchodzę w stare schematy „udowadniania swojej wartości”, czy naprawdę wybieram prostą, bezinteresowną służbę. To jest dla mnie ważny krok w stronę zdrowszych relacji – zarówno we wspólnocie, jak i poza nią.
Agata
